~INFO~
Nic, tylko pisać następny rozdział. Dawno nic nie napisałam i żyję z poczuciem zaniedbania książki. Chyba od następnego posta nie będzie już soundtrack'ów. Nikt tego nie używa, więc w sumie po co je dodawać. Jeszcze nad tym pomyślę, a tym czasem zajmę się pracą nad tekstem.
Soundtrack: Mindless Self Indulgence - Shut Me Up.
Biegłam ciemnym korytarzem w poszukiwaniu wyjścia. Słyszałam za sobą ciche kroki, jakby dziecka. Ten odgłos doprowadzał mnie do szału. Biegłam szybciej, ale kroki nie ustępowały. Zebrałam się w sobie i odwróciłam. Pustka i ciemność. Byłam pewna, że słyszałam, dźwięki były bardzo realne. Nagle czyjaś mała ręka chwyciła mnie za ramię. Zachłysnęłam się powietrzem. Za moimi plecami stała mała dziewczynka w poszarpanej koszulce i krótkich spodniach. Jej długie, ciemne włosy były splecione w dwa warkocze. Otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Nagle się obudziłam. Księżyc dopiero wschodził, musiało być wcześnie. Usiadłam na łóżku.
"To był dziwny sen. Chyba jeszcze za wcześnie na wstawanie, ale rozbudziłam się już, co ja poradzę."
Wstałam z łóżka i sprawdziłam godzinę.
"Dopiero 22:00? Rany, muszę nauczyć się normalnie sypiać."
Byłam głodna, więc zeszłam do kuchni. Przy stole spotkałam Deidarę.
"Mogłam się spodziewać, że jeszcze nie śpią, ale jeść o tej porze? W sumie nie oceniam, też jestem głodna."
Wyjęłam z lodówki serek truskawkowy i przysiadłam się do niego. Otworzyłam go, zlizałam resztki z wieczka i zajęłam się resztą opakowania.
Ja - Hej. Zło nigdy nie śpi?
Deidara - Śpi dopiero od północy, un.
Ja - Mhm. Obudziłam się, myślałam, że pośpię dłużej. Co jesz?
Deidara - Kanapkę, un. Jedyny posiłek, oprócz płatków, jaki potrafię zrobić, un.
Ja - Aha. Widzę, że ciężko u was z gotowaniem. Konan nie robi takich rzeczy?
Deidara - Co ty, un. Potrafi tylko ponarzekać, że brudno i wrócić do swojego pokoju, un.
Ja - Serio? Wygląda na miłą i uczynną osobę.
Deidara - Pozory mylą, un.
Ja - Mniejsza o nią, jaki jest twój sposób na nudę w organizacji? Z moich obserwacji wynika, że Hidan się modli i samookalecza, a Sasori coś projektuje, albo może się uczy. I na razie tyle wiem.
Deidara - Co do Hidana masz rację, un. Sasori - cholera go wie co robi, a ja przygotowuję nowe materiały wybuchowe i broń na misje, un. Względnie śpię, un.
Ja - Ehh... Nie pomogłeś mi tym. Nudzę się trochę. Nie bardziej niż w Konoha, ale nie chodzę na misje, a tych rzeczy co tu robicie, to nie potrafię, albo nie chcę zrobić.
Deidara - Hmmm... Nie wiem co mogłabyś robić, un. Dawniej Itachi zawsze coś wymyślał jak ci się nudziło, ale teraz z tobą nie rozmawia, un.
Ja - Serio, zajmował się mną?
Deidara - On pilnował żebym cię nie wysadził, un. xD
Ja - Aha. No trudno, sama będę musiała coś wymyślić. Zastanawiałam się co jest na samej górze. Czy wszystkie pokoje są zamknięte?
Deidara - Nie wiem, un. Schowek powinien być otwarty, un.
Ja - Na bronie? *-*
Deidara - Nieee - na Tobiego, un.
Ja - Szkoda. Chciałabym kiedyś powalczyć kataną, albo czymś innym. Ale każdy najwyraźniej uważa, że się zabiję schodząc z tym mieczem w ręce po schodach.
Deidara - Nie ważne, un. Kiedyś i tak ktoś cię zabije, prędzej czy później, un.
Ja - Taa. Jak każdego człowieka.
Deidara - Muszę iść niedługo spać, jutro idę na misję, un.
Ja - Serio? A jakąś trudną? Też bym chciała iść na misję.
Deidara - Zwyczajna, nudna misja, un. Idę do jakiejś małej, cywilnej wioski, un, znaleźć jakiegoś gościa od technik podwajania poziomu chakry, czy coś, un. Mam z niego wyciągnąć informacje, a potem zabić, un.
Ja - Mogę iść z tobą? Onegaiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.
Deidara - No nie wiem, un. Pain by mi chyba nogi z dupy powyrywał, un.
Ja - Prooooooooooszę. <puppyeye no jutsu> Mi się tak strasznie nudzi w organizacji.
Deidara - To tylko parę dni, un. Poradzisz sobie, wypełnię zadanie i zaraz wracam, un.
Ja - Ale jak pójdziesz na tą misję, to będę mogła pogadać tylko z Sasorim, który mnie chyba nie lubi i z Hidanem, do którego boję się podejść na bliżej niż metr.
Deidara - No... dobra, un. Ale masz się dobrze zachowywać i unikać walki, un.
Ja - Ok. O której wychodzimy? I co mam spakować?
Deidara - Spotkamy się o 04:00 rano na jadalni, un. Wychodzimy o 05:00, zorganizuj sobie jakieś śniadanie, un. Wioska jest na wschodzie kraju wody, un, może być chłodno. Najlepiej by było zdobyć ci płaszcz i sakkat, un. Zajmę się tym, ale weź jakąś kurtkę na wszelki wypadek, un. Droga to około trzech dni w jedną stronę, weź śpiwór i rzeczy do spania, un.. Szczoteczka do zębów, szczotka do włosów i szampon opcjonalnie, un.
Ja - Ok. Zdążę się spakować w nocy. Ile będziemy szli od rana?
Deidara - Cały dzień, un.
Ja - W takim razie muszę się zdrzemnąć. Idę do pokoju.
Deidara - Też już pójdę, un.
Wyszliśmy po schodach na górę. Podeszłam do drzwi jego pokoju.
Ja - Oyasumi-nasai. Dziękuję, że pozwoliłeś mi jechać.
Deidara - Nie ma za co, un. Oyasumi.
Poszłam do mojego pokoju się spakować. Zobaczyłam Sasoriego śpiącego w moim łóżku. Na początku zdenerwowało mnie to, że nie mogę przez niego tam spać, ale podeszłam bliżej i zobaczyłam jego niewinny wyraz twarzy. Zupełnie inny niż na co dzień. Postanowiłam go nie budzić, wyglądał po prostu zbyt słodko. Po cichu poszukałam mojej torby i zaczęłam się pakować.
(Soundtrack: Three Days Grace - Wake Up.)
Najpierw włączyłam telefon do ładowania. Wzięłam z łazienki pastę i szczoteczkę do zębów, grzebień, szampon, żel pod prysznic i dezodorant. Włożyłam wszystko do reklamówki (jakby coś się odkręciło) i wrzuciłam na dno torby. Spakowałam ubrania na siedem dni i za dużą koszulkę do spania. Wzięłam też kurtkę na wypadek zimna. Nie miałam śpiwora, więc wzięłam z podłogi koc i wyjęłam z pod głowy jedną poduszkę Sasoriemu. Jestem dosyć staroświecka, więc zawsze biorę ze sobą gorset. Suknię w większości przypadków też, ale tym razem tylko by zawadzała. Zasunęłam większą kieszeń torby, a do mniejszej schowałam portfel, komórkę jak się naładowała, zapalniczkę, dwie puste kartki A4 znalezione na biurku Sasoriego i długopis. Byłam już spakowana, więc ustawiłam budzik na wibracje i godzinę 03:30. Poszłam do łazienki i ściągnęłam szorty i stanik. "Pidżamę" schowałam, więc musiałam spać w bluzce, którą miałam na sobie. Nie zasnęłabym na podłodze, więc położyłam się na łóżku możliwie jak najbardziej z boku i po paru minutach zmusiłam się do zaśnięcia.
~Trzy i pół godziny później~
*bzzzzzt, bzzzzzzt, bzzzzzzzzzt*
"O rany, już w pół do czwartej? Trzeba wstać." - pomyślałam zamierzając to zrobić.
Był jednak mały problem - obudziłam się zakleszczona w ramionach Sasoriego.
"Jezus, jak go obudzę próbując wyjść to po mnie. I muszę szybko wyłączyć budzik."
Po szybkiej ocenie sytuacji wyślizgnęłam się z łóżka bez większych trudności. Wyłączyłam budzik i poszłam się przygotować. Musiałam wypakować oczywiście szczoteczkę do zębów i kosmetyki, ale szybko się z tym uporałam. Weszłam pod prysznic, chyba najszybszy w moim życiu. Włożyłam zwyczajne, niebieskie jeansy i czarną koszulkę. Spakowałam znowu kosmetyki i zeszłam na dół do kuchni. Przy stole nie było jeszcze Deidary. Przygotowałam sobie po cichu kanapkę z nutellą i czarną kawę bez cukru. Zanim zjadłam śniadanie pojawił się Dei. Przyszedł z nim Sasori.
"Wtf? Czy on też jedzie z nami na misję?"
Ja - Ohayo-gozaimasu.
Dei & Sasori - Ohayo.
Ja - Deidara?
Dei - Uhm?
Ja - Eee.. Ile właściwie osób jedzie na tę misję?
Dei - Z tobą - trzy, un.
Sasori - Jak to z nią?
Ja - To danna też jedzie?
Dei - Tak jakoś wyszło, Sasori no danna.. Tak, on też jedzie, un.
Ja - Trzeba było od razu mi powiedzieć. Obudziłabym go i spytała czy ma jakiś śpiwór, bo ja mam tylko koc i poduszkę.
Sasori - Możecie nie mówić o mnie w trzeciej osobie jak stoję obok?
Ja - Hai, mochirondesu. (jap. Tak, oczywiście.)
Dei - Uhm. Jak chcesz mogę ci pożyczyć śpiwór, un.
Ja - Nie, chyba się nie przeziębię pod kocem. Masz dla mnie płaszcz i sakkat? Mówiłeś, że mi załatwisz.
Dei - Proszę, un. Może być trochę za duży, ale chyba nie bardzo, un.
Ja - Arigato. ^^
Po przymierzeniu rzeczy od Deidary okazało się, że sakkat spada mi na pół twarzy, a płaszcz jest o przynajmniej dwa rozmiary za duży.
Ja - Niezbyt to wygodne. Mogę iść w mojej kurtce?
Deidara - Schowaj to do torby, może się przydać, un. Jesteś strasznie mała, ale normalnie tego bardzo nie widać, un.
Ja - No wiem. Wyglądam jak dziecko.. Wszyscy dają mi 10 lat, a mam 14.
Sasori - Serio?
Ja - Tak. A co, wyglądam na starszą?
Deidara - No właśnie nie. Nie wyglądasz na 14.
Ja - Dzięki. ^-^ To co, idziemy?
Deidara - Tylko zjem śniadanie, un.
Ja - Zrobić ci coś? Nie lubię bezczynnie czekać.
Deidara - Dobra, un. Tosta z serem i ketchupem, un.
Ja - Ok.
Zrobiłam mu tego tosta. Lubię patrzeć jak Dei się uśmiecha. Wydaje się być zawsze taki szczęśliwy.
Ja - Proszę. Kawy, herbaty?
Deidara - Nie, dzięki, un.
Sasori - Deidara jedz szybciej, bo już za pięć piąta.
Deidara - Uhm. <z napchanymi tostem ustami>
Kiedy Dei skończył jeść wyszliśmy z siedziby. Na dworze było chłodno, ale wraz ze wschodem słońca się ocieplało. Podczas podróży cały czas gadałam z Deidarą, a Sasori milczał jak zwykle. Myślę, że fajnie by było gdyby więcej z nami pogadał. Po dziewięciu godzinach drogi byłam już tak zmęczona, że od omdlenia wstrzymywała mnie tylko siła woli. Niedługo potem zatrzymałam się, oparłam o drzewo i powiedziałam, że mi słabo. Dei był daleko przede mną i Sasorim, więc tego nie zauważył.
Sasori - Nie dasz rady dalej iść?
Ja - No, gomen-nasai.
Sasori - Mogę cię nieść, aż zrobi ci się lepiej.
Ja - Dziękuję. Kiedy będziemy mogli się zatrzymać na dłużej?
Sasori - Pod koniec dnia, droga jest daleka, a mamy mało czasu.
Ja - Aha. Mam ci wejść na barana czy coś?
Sasori - Mam lepszy pomysł.
Jedną rękę wsunął pod moje kolana, a drugą przytrzymał moje plecy. Kazał mi się trzymać i pobiegł dogonić Deidarę. Sasori był dużo szybszy niż wcześniej, ale w sumie musiał mnie pilnować z tyłu. Dogonił blondyna i powiedział, że źle się czuję. Nie usłyszałam co było później, byłam bardzo zmęczona. Nie miałam siły otworzyć oczu.
Kiedy się obudziłam słońce prawie zachodziło. Nadal byłam bardzo zmęczona, więc postanowiłam udawać, że śpię żebym nie musiała iść znowu na nogach. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o ramię Sasoriego. Zauważył, że się obudziłam, ale nie kazał mi zejść. Miłe z jego strony. Korzystając z okazji mogłam posłuchać o czym rozmawiają Dei i Sasori, kiedy "nie słyszę".
(Soundtrack: Uragiri no Yuuyake.)
Deidara - ...wiem, że miałem nikogo nie zabierać, ale jej się tak nudziło w organizacji, un. Nie sposób jej było odmówić, un.
Sasori - Nie jestem zły o to, że ją zabrałeś, tylko o to, że mi nie powiedziałeś, że chcesz ją wziąć ze sobą.
Deidara - No wiem, un. Ale jakbym ci powiedział to byś się nie zgodził, un.
Sasori - Skąd wiesz? Z resztą nie ważne, nie rozmawiajmy już o tym.
Deidara - Popieram, un. Trzeba omówić kwestię miejsca do spania, un. Miało być gdziekolwiek, ale jest z nami dziewczyna, un.
Sasori - Sugerujesz jakąś polanę?
Deidara - Uhm. Najlepiej blisko rzeki, un.
Sasori - Znam jedno takie miejsce, dosyć blisko. Nie ma dużo owadów, więc powinno być ok.
Deidara - To dobrze, un.
Przerwali rozmowę na dłuższy czas. Później pierwszy odezwał się Sasori.
Sasori - Ej, kto oddaje jej śpiwór? Ja go nie potrzebuję, ale jak chcesz możesz się z nią zamienić na koc z poduszką.
Deidara - Twój śpiwór jest cieplejszy, un. Możesz jej go oddać, un... Jesteś podejrzanie miły, Sasori no danna.
Sasori - To nic takiego. Próbuję się zaprzyjaźnić ze współlokatorką. Ciężko mi wychodzą kontakty z ludźmi, więc staram się być przynajmniej miły.
Deidara - Z całym szacunkiem - odbiło ci, un? Nie widziałem cię miłego, un, odkąd oszukiwaliśmy urzędników na misji w wiosce ukrytej chmury, un.
Sasori - Nie mam zamiaru jej oszukać. Martwisz się o nią?
Deidara - Nie, poradzi sobie, un. Po prostu dziwnie się zachowujesz ostatnio, un.
Sasori - O rany, raz człowiek chce być miły i cały świat nabiera podejrzeń.
Deidara - Głupie, masz rację, un. Daleko jeszcze do postoju, un?
Sasori - Około 10 minut drogi.
Deidara - Uhm.
Rozmowa znowu się urwała. Niedługo potem dotarliśmy na miejsce, zorientowałam się słysząc "To tutaj." z ust Sasoriego. Później zostałam położona pod jakimś drzewem.
Deidara - Obudzić ją, un?
Sasori - Jak chcesz. Idę rozłożyć śpiwory, powiedz jej tylko żeby się przygotowała do spania.
Deidara - Ok. Hej, Arina? Obudź się.
Ja - Hej. Długo spałam? *ziew*
Deidara - Ponad cztery godziny.
Ja - Wow. I cały czas mnie nieśliście?
Deidara - Sasori niósł. Nie chciał mi pozwolić cię nosić, żeby cię nie obudzić.
Ja - To bardzo miłe. Już prawie ciemno. Pójdę po torbę i przygotuję sobie "łóżko".
Deidara - Danna się tym zajął. Zaprowadzę cię do torby, weźmiesz to, co będzie ci potrzebne do snu.
Ja - Ok, dziękuję.
Poszliśmy na mniejszą polankę otoczoną krzewami tak, że nie było jej w ogóle widać z zewnątrz. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam nad rzekę się przebrać i umyć zęby. Po chwili wróciłam i już miałam się kłaść pod kocem kiedy zaoferowano mi śpiwór. Podziękowałam i okryłam się nim. Patrzyłam jeszcze jakiś czas w niebo przebijające przez drzewa, a potem zasnęłam.
-To schowek na bronie?
OdpowiedzUsuń-Nie, na Tobiego.
Epickie xD